Kim jestem? Nieistotne.
Nie jestem bohaterem tej opowieści.
Nie lubię mówić o sobie, bo to, co naprawdę ważne, powiedziałem już między wierszami.
Wrona z Madenfal to powieść, którą celowo napisałem jako dzieło nieoczywiste, wymykające się prostym schematom. Chciałem uniknąć banału – zamiast tego stworzyć opowieść pełną tajemnic, niedopowiedzeń i ukrytych znaczeń. To historia, w której chaos nie jest wadą, lecz świadomie przyjętą formą – czytelnik musi wciąż rozkminiać sens wydarzeń, wracać do poprzednich rozdziałów, by upewnić się, czy dobrze zrozumiał tropy i wskazówki.
Między wierszami kryją się najważniejsze elementy: motywy, które odsłaniają się dopiero wtedy, gdy czyta się uważnie i ze świadomością, że nic nie zostało powiedziane wprost. To powieść wymagająca, ale też nagradzająca cierpliwość i dociekliwość czytelnika.
W powieści obecna jest mitologia słowiańska, ale ujęta w dość nietypowy sposób – potwory, obrzędy czy dawne wierzenia nie są przedstawione wprost, lecz zmieniają się pod wpływem fabuły, wydarzeń i perspektywy bohaterów. Dzięki temu znane motywy nabierają nowego, mroczniejszego wymiaru.
Opis powieści:
Nikt nie opuścił Gjaladenu od pokoleń. Mgławice pochłaniają wszystko. Kształtują. Zaburzają pory roku, sieją szaleństwo wśród zwierząt, rodzą potwory z ludzkich lęków. Hjalkan dorastał w tym świecie, uwięzionym, wypaczonym, obojętnym na modlitwy. Poznaj jego spojrzenie, pełne nieugiętej ciekawości, nieufności i gniewu wobec wszystkiego, co ukrywa się w purpurowej mgle.